Irytacja weselna

Weź udział w Olimpiadzie Mikołajkowej

Irytacja weselna

auto do ślubu

Jestem kierowcą od wielu lat i od wielu lat zastanawia mnie wiele rzeczy, a jeszcze więcej denerwuje w innych użytkownikach drogi. Zarówno kierowcy, piesi, jaki i rowerzyści mają swoje miejsce w loży wkurzających mnie delikwentów. Sytuacja, która wydarzyła się ostatnio, powtarza się u mnie za każdym razem, kiedy wybieram się na wesele. Najbardziej niezrozumiałym dla mnie elementem całej tej historii jest przejazd całego kordonu samochodów spod kościoła do sali.

Auto do ślubu – szeroki wybór

Kilkanaście aut ciągnie się przez całe miasto z balonikami przyczepionymi do klamek, kwiatkami, i innymi pierdoła. Blokują drogi, nie wpuszczają pomiędzy siebie innych samochodów. Ale nie to jest w tym najgorsze.. Najbardziej denerwujące jest używanie klaksonów przez kochających wujków, dziadków i kuzynów. Ja się pytam dlaczego??? Rozumiem, kiedy to samochód do ślub wydaje z siebie takie dźwięki o dość dużej częstotliwości. Co, jak co, ale auto do ślubu może mieć jakieś swoje przywileje. Jakby nie było jedzie w nim Młoda Para, która przyrzekła sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Jak na dzisiejsze realia, to powinno się to pokazywać światu, żeby później można było rozliczyć niespełniających tych obietnic małżonków. Ale jużauto do ślubu każdy następny samochód mógłby sobie odpuścić drażnienie wszystkich dookoła swoim przecudownym klaksonem. Jasne, wszyscy jesteśmy niewyżyci nerwowo, bo nie raz użylibyśmy klaksonu, ale się powstrzymujemy. Dajmy upust naszym emocjom w jakiś inny sposób. A dlaczego? Wystarczy pomyśleć o dzieciach śpiących w wózkach, o ludziach, których po prostu boli głowa, albo o innych kierowcach, którzy mogą być zdezorientowani całą tą sytuację. A więc proszę, zostawcie tę przyjemność tylko dla samochodu do ślubu! Szczerze, to czasami specjalnie uciekam z tej kolumny samochodów udających się na wesele, bo po prostu mi wstyd i nie chcę się pokazywać wśród kierowców, którzy, jak spuszczeni ze smyczy, cisną ten klakson, jak najęci. Jestem ciekawy, jakie są Wasze odczucia na ten temat. Może macie jakieś inne zdanie. I spoko, każdy ma do niego prawo. Tak chciałem się Wam pożalić.